Uleciała w anioły, by dalej śpiewać!
Wspomnienie o śp. Marcie Hoła

holaNie każdemu jest dane dożyć sędziwego wieku. To szczęście miała śp. Marta Hoła, która odeszła do Pana w wieku 93 lat. Była najstarszą czynną śpiewaczką na Górnym Śląsku. Jeszcze kilka miesięcy temu śpiewała w senioralnym zespole wokalnym przy Ośrodku Integracji Społecznej w Chorzowie.

Droga Marteczko!

Przypadek, a może przeznaczenie sprawiło, że kilkanaście lat temu poznaliśmy się. Połączyła nas miłość do śpiewu, a także ten sam dom, w którym urodził się mój ojciec.

Marteczko Droga!

Bóg dał Ci życie długie, choć wcale nie usłane różami. Największym ciosem dla Ciebie była utrata córki Krystyny. Bo nie ma większego bólu, jak śmierć własnego dziecka. Przez dziesiątki lat przebijałaś się przez życie samotnie, ale nigdy sama. Prócz rodziny do końca swych dni byłaś otoczona gronem serdecznych znajomych, koleżanek, przyjaciół. Twój dom często gościł osoby, z którymi dzieliłaś czas. Do końca imponowałaś świetną pamięcią. Mimo postępujących lat odbierałem Cię jako kobietę dzielną, zaradną, osobę towarzyską, żyjącą skromnie, ale godne. Motorem, który napędzał Twoje życie i prowokował do aktywności było umiłowanie śpiewu. Wielokrotnie powtarzałaś: „Bez śpiewu nie mogłabym żyć”. Przez ponad 60 lat Twój piękny, czysty sopran był ozdobą kilku chórów. Najdłużej występowałaś w chórze Św. Cecylia, przy parafii św. Józefa. Jeszcze kilka miesięcy temu śpiewałaś w senioralnym zespole żeńskim przy Ośrodku Integracji Społecznej na Pudlerskiej. Byłaś nominowana do honorowego tytułu „Chorzowianin Roku”. Za zaangażowanie i wieloletnią służbę śpiewaczą otrzymałaś najwyższe odznaczenia oraz dyplomy społecznego ruchu muzycznego.

Droga Marteczko!

Na pewno zachowałaś w pamięci moje wizyty, gdy razem w Twoim mieszkaniu śpiewaliśmy na dwa głosy różne pieśni, piosenki, kolędy. Cieszyłem się, gdy mogłem Ci w czymś pomóc. Wiem, że na te spotkania czekałaś.
Niezapomnianym przeżyciem dla Ciebie i wielu, wielu osób był Twój artystyczny jubileusz z okazji 90-tych urodzin. Ileż było wtedy gratulacji, życzeń, a nawet zazdrości. Było morze kwiatów. Pisała prasa. Wierzę, że dla Twojej rodziny otrzymane odznaki, statuetki, dyplomy, zdjęcia będą trwałą pamiątką i powodem do dumy ze swojej matki, babci i prababci. Ostatnie dwa lata, a zwłaszcza ostatnie miesiące, włożyły na Twoje niemłode barki pasmo zdrowotnych udręk. Walczyłaś o zdrowie jak mogłaś. Pamiętam Twoje słowa: „Chciałabym jeszcze trochę pożyć, popatrzeć jak wiosną zakwitają kwiaty, posłuchać jak śpiewają ptaki”. Bóg i tak dał Ci długie, ciekawe życie.
Zawsze byłaś blisko Boga – przez kontakt z kościołem, codzienną modlitwę, święte obrazy na ścianach. W czasie Mszy świętych, w Światowym Dniu Chorych, ks. Proboszcz osobiście wręczył Ci biblię. Umierając miałaś w ręce różaniec.

Marteczko!

Kto teraz wypełni ściany Twego mieszkania Twoim głosem? On jeszcze tam brzmi.
Za wszystko co dałaś bliźnim, za uczciwe życie, za Twój piękny głos, niech dobry Ojciec przyjmie Cię do raju. I dalej, tam w anielskim chórze, śpiewaj na Bożą cześć swoim dźwięcznym sopranowym głosem.

Janek (Dyga)

Ps. Pogrzeb odbył się 12 lipca w kościele św. Józefa w Chorzowie; pochowana została na parafialnym cmentarzu. Zmarłą żegnało bardzo wiele osób, a msza św. miała piękną, śpiewaczą oprawę.