TRZECIA NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

Kazania Pasyjne w Roku Rodziny
Ks. Marek Antosz

TRZECIA NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU 23.03.2014

….Zachwyć mnie Tobą
krwią broczący Boże!
Zanim zbliżymy się do bram świętego miasta Jerozolimy, gdzie wszystko miało się wypełnić, zajrzymy dziś, po drodze niejako, do Betanii tak bliskiej sercu Jezusa i uczniów. Kipiącej od cudownych gestów Boskiego Nauczyciela. Czekają tam na nas ci obdarowani uzdrowieniem: Maria z sąsiedniej Magdali – uwolniona od siedmiu złych duchów, wskrzeszony Łazarz brat Marty i Marii, wreszcie gospodarz gościny – faryzeusz Szymon, uwolniony z trądu. Uczta pachnąca olejkiem wdzięczności wylanym na głowę Dobroczyńcy odkrywa przed nami też chłodną obecność tych, którzy nie przyszli wygłaszać pochwalnych mów na cześć Rabbiego z Galilei. Mowa tu o delegacji faryzeuszów z Jerozolimy, chcących podchwycić Jezusa w mowie i czynie obrażającego Święte Pisma i Proroków. Być może przyszli wyeliminować także świadków jego Boskiej działalności, a może też nie dopuścić, by z wskrzeszonym po czterech dniach przyjacielem Łazarzem pojawił się na dziedzińcu Świątyni?

Promieniowanie miłości uzdrowionej kobiety z flakonem drogiego olejku zagłusza gorzki smak cierpkich uwag biesiadników, pełnych obłudnej poprawności, wychodzących z krtani nie tylko faryzeuszów, ale także i jednego
z umiłowanych uczniów – Judasza, który odtąd zaczyna szukać okazji, aby Go wydać Sanhedrynowi. (Por. Mk 14,3-11; Mt 26, 6-16; J 12, 1-11)
Mówili słowa krytyki, gdyż oczy ich były zamknięte na dobro, a serca nadęte nigdy nie dostąpiły udziału w tajemnicach Syna Bożego, który przyszedł do swoich i nie został przyjęty.
Judasz ponoć nigdy nie zwracał się, jako jedyny z uczniów, do Jezusa słowem Kyrie – czyli Panie, zawsze tytułując Go tylko Rabbi czyli Nauczycielu! Może nigdy serce jego nie otworzyło się dla Syna Bożego?

Jakże często nasze domy rodzinne skrywają podobne, zgorzkniałe, pozbawione paschalnej nadziei scenariusze? Jakże często dobre chęci, gesty pojednania, deklaracje nowego życia, niespodziewane powroty – gasimy gorzkim potokiem wzgardy, drwiny, sarkazmu, niedocenienia a także często niewierności? Odwieczna walka dobra i zła w ciasnych murach naszych relacji…
Więc proszę zachwyć mnie Tobą, krwią broczący Boże i ucisz burzę tego, co tylko moje, wielobarwnymi kolorami pojednania.

Żal mi, ach, żal mi ciężkich moich złości,
Dla Twej miłości.
Niech Ci mój Jezu, cześć będzie w wieczności,
za Twe obelgi, męki, zelżywości.
Któreś ochotnie, Syn Boga Jedyny, cierpiał bez winy!
Jezu ufam Tobie! Amen.