10.08 – 17.08.2014

Liturgia miłości

Liturgia Eucharystyczna wywodzi się z Wieczernika i została ustanowiona przez samego Chrystusa, jako Nowa Pascha Nowego Ludu Bożego. Zwornikiem niejako, pomiędzy kończącą się Liturgią Słowa, a rozpoczynającą Liturgią Eucharystyczną jest procesja z darami. Są w niej niesione przede wszystkim chleb i wino, będące materią Mszy świętej. Mają one niezwykle bogatą wymowę: zarówno ludową, zwyczajową jak i biblijną. Nade wszystko zaś łączą się nierozerwalnie z osobą Chrystusa – z Jego przypowieściami, a w sposób wyjątkowy i szczególny z samą ofiarą Paschy, jaką Jezus z uczniami spożył w Wieczerniku.

Początków obrzędu złożenia na ołtarzu chleba i wina należy najprawdopodobniej szukać w starochrześcijańskiej braterskiej uczcie zwanej agape, która w pierwszym wieku poprzedzała ucztę eucharystyczną. Dawne agapy były dla pierwszych chrześcijan wyrazem miłości braterskiej i ich jedności w Chrystusie.

Sobór Watykański II zachęca każdego z nas i zaprasza, by sam podczas Eucharystii zaniósł do ołtarza w procesji z darami chleb i wino, które kapłan przemieni w Ciało i Krew Pańską. (I tu uwaga do każdego z nas: nie ma się czego wstydzić, należy przełamać obawy i lęk przed sąsiadami i znajomymi i zanieść podczas Najświętszej Ofiary patenę z chlebem lub ampułki z winem i wodą do ołtarza. Posługa ta bowiem, podobnie jak chociażby komentarze, nie jest zarezerwowana dla młodzieży, dla Oazy, lecz może ją wykonywać każdy z nas. Służyć Chrystusowi, służyć drugiemu człowiekowi, wreszcie służyć podczas Uczty Eucharystycznej jest wielką chluba, wyróżnieniem i zaszczytem!).

W poprzednich wiekach przyjął się zwyczaj, że w procesji z darami, ze względu na praktyczność, zamiast jedzenia składane były pieniądze lub kosztowności służące całej wspólnocie wiernych, a w szczególności osobom biednym i potrzebującym.

Justyn referujący niedzielną liturgię w II wieku pisał o przynoszeniu przez wiernych darów, których sami używali dla podtrzymania życia. Czyniono to z miłości ku Bogu i bliźniemu. Dary przeznaczone były w części do Eucharystii, a w części na utrzymanie duchownych, w części dla potrzebujących. W ten sposób przyjęła się ogólna zasada, że ten, kto chce brać udział w Eucharystii, winien sam przynieść jakiś dar. Św. Cyprian np. karci pewnego bogatego człowieka, za to, że ten przychodzi na Eucharystię bez daru, a mimo to przy Komunii św. spożywa z darów złożonych przez innych, także przez ubogich. Św. Augustyn natomiast pozostawił w „Wyznaniach” charakterystyczne wspomnienie o swojej matce, która „co dzień składała dary u ołtarza Pańskiego”. Trudno powiedzieć, czy przynoszenie darów odbywało się w jakiejś procesji, natomiast można stwierdzić, że te dary były wyrazem wewnętrznej postawy oddania siebie samego Chrystusowi.

Od IV wieku praktyka przynoszenia darów upowszechniła się w całym Kościele. W Rzymie dary nie były przynoszone, lecz zbierane po odczytaniu Ewangelii sam papież osobiście odbierał chleby, archidiakon zaś wino, które zlewał do jednego kielicha. Subdiakon odbierał chleb od papieża i wkładał go do worków podtrzymywanych przez akolitów. Odpowiednią ilość chlebów przeznaczano do Eucharystii, pozostałe składano na specjalnych stołach. Część z tych chlebów wydzielano potrzebującym, część zaś błogosławiono i rozdawano jako tzw. „eulogię, czyli chleb błogosławiony” po zakończeniu Mszy św. Pobłogosławione chleby wierni obecni zanosili do domów tym, którzy nie mogli przyjść do świątyni.
Pierwotna tradycja chrześcijańska podaje, że w pierwszych wiekach składano także podczas Mszy św. dary w postaci oliwy, serów, owoców, mleka itp., które to dary były przez wszystkich uczestników Eucharystii wspólnie spożywane po zakończeniu nabożeństwa na uczcie zwanej Agape. Przyniesione więc dary (każdy miał w nich swój udział, bowiem każdy sam coś przynosił) miały służyć i służyły całej wspólnocie wiernych.

Dziś często podczas procesji z darami, co ma miejsce podczas większych uroczystości, poza chlebem i winem, składane są w procesji także inne dary: chleby, winogrona, kwiaty, jak również czasami ubrania, przedmioty kultu religijnego itp.

Nadto, aby każdy z wiernych jak najpraktyczniej i zarazem najprościej włączyć się, także w materialne budowanie tej wspólnoty, którą my wszyscy tworzymy, podczas Mszy św. zbierana jest ofiara pieniężna, zwana kolektą, a więc czymś pochodzącym od nas wszystkich. Każdy z nas może wówczas ze szczodrobliwości swojego serca (i możliwości „kieszeni”) dać coś od siebie po to, aby móc służyć całej wspólnocie. Nie wszyscy bowiem mamy czas i możliwości, by dotrzeć do najuboższych, by kupić coś biednym, potrzebującym, głodnym i bezdomnym. A gdy dajemy własne pieniądze chcielibyśmy mieć pewność, że trafią one w rzeczywiści do osoby potrzebującej, że zostaną właściwie spożytkowane (jakiej to pewności nie mamy dając pieniądze przypadkowo osobom spotkanym na ulicy). Taką pewność daje ofiara złożona na tacę, ofiara dana Kościołowi, który troszczy się o swoje dzieci, szczególni te biedne i potrzebujące. Wiąże się z tym także pewna radość dawania, radość pomagania innym. A przecież mówi Pismo: „Radosnego dawcę miłuje Bóg”.

W ten to sposób możemy włączyć się, także od strony materialnej, w budowanie i odpowiedzialność za Kościół powszechny i nasz kościół parafialny. Kościół, który ma być prawdziwą wspólnotą uczniów zgromadzonych wokół Chrystusa, wspólnotą zbudowaną na fundamencie miłości, jedności i wzajemnej troski o bliźniego, na kształt pierwszych chrześcijan, którzy, jak mówią Dzieje Apostolskie: „Trwali w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach. Ci wszyscy co uwierzyli, przebywali razem i wszystko mieli wspólne. Sprzedawali majątki i dobra i rozdawali je każdemu wg potrzeby. Przyjmowali posiłek z radością i prostotą serca. Żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne. Każdemu też rozdzielano według potrzeby”.